Jestem największą idiotką na świecie...i do tego najnieszczęśliwszą:/
Jest gorzej niż było wtedy kiedy sądziłam, że jest najgorzej...M. mnie olewa, ja sobie uświadomiłam, że kocham tego dupka, boje się jak cholera mu o tym powiedzieć, no bo mnie olewa. Jak rozmawiamy na gg odpowiada mi zdawkowo, a po jakimś czasie pisze zw i już nie wraca, albo po 5 minutach rozmowy się żegna:/
Nic mnie nie cieszy, dzień się kręci wokół tego jak jest do dupy. Ale co ja mam robić?! Nie umówi się ze mną na pewno. A na gg czy przez telefon...nie powiem mu czegoś takiego. Co, zadzwonię do niego "Cześć, co tam? Wiesz co kocham Cię. Może dasz mi jeszcze jedną szanse i zaczniemy od nowa?"
To jest jedna wieeelka porażka;/
Cóż, cały w tym ambarans, żeby dwoje chciało naraz(chyba tak to leciało).
Użalam się nad sobą...wiem:)
Jest gorzej niż było wtedy kiedy sądziłam, że jest najgorzej...M. mnie olewa, ja sobie uświadomiłam, że kocham tego dupka, boje się jak cholera mu o tym powiedzieć, no bo mnie olewa. Jak rozmawiamy na gg odpowiada mi zdawkowo, a po jakimś czasie pisze zw i już nie wraca, albo po 5 minutach rozmowy się żegna:/
Nic mnie nie cieszy, dzień się kręci wokół tego jak jest do dupy. Ale co ja mam robić?! Nie umówi się ze mną na pewno. A na gg czy przez telefon...nie powiem mu czegoś takiego. Co, zadzwonię do niego "Cześć, co tam? Wiesz co kocham Cię. Może dasz mi jeszcze jedną szanse i zaczniemy od nowa?"
To jest jedna wieeelka porażka;/
Cóż, cały w tym ambarans, żeby dwoje chciało naraz(chyba tak to leciało).
Użalam się nad sobą...wiem:)
Tagi:
M. żale
01.01.2010 o godz. 20:21
komentuj (5)
No coś mnie nie było długo...ale koniec semestru i zwał nauki się zrobił:/
Teraz w miarę wszystko wyprowadzone na prostą;]
No może poza życiem uczuciowym...
Z M. się rozstaliśmy, po 2 tyg. męczarni(mam na myśli naszą przerwę).
Teraz jest między nami lepiej:)
Nawet w kinie byliśmy:)
Kurczę. Ale mega za nim tęsknie. Nawet najbliższa przyjaciółka, zamiast pocieszyć i znaleźć obiekt zastępczy to wytargała mnie do klubu na wyrwing...mówiąc mi przy drinku "I tak do siebie wrócicie..taka uroda Twoich związków:) A M. nie odpuści takiej dziewczyny." Impreza się udała, ale żal po M. został. Co z tego, że podniosłam swoją samoocenę dzięki facetom z klubu, skoro ja chce się M. podobać i z nim tańczyć, gadać i wgl...
Afff...nie no tym razem muszę wziąć kierownice w swoje łapki i pokierować tą znajomością. Może nawet się mi uda:)
Teraz w miarę wszystko wyprowadzone na prostą;]
No może poza życiem uczuciowym...
Z M. się rozstaliśmy, po 2 tyg. męczarni(mam na myśli naszą przerwę).
Teraz jest między nami lepiej:)
Nawet w kinie byliśmy:)
Kurczę. Ale mega za nim tęsknie. Nawet najbliższa przyjaciółka, zamiast pocieszyć i znaleźć obiekt zastępczy to wytargała mnie do klubu na wyrwing...mówiąc mi przy drinku "I tak do siebie wrócicie..taka uroda Twoich związków:) A M. nie odpuści takiej dziewczyny." Impreza się udała, ale żal po M. został. Co z tego, że podniosłam swoją samoocenę dzięki facetom z klubu, skoro ja chce się M. podobać i z nim tańczyć, gadać i wgl...
Afff...nie no tym razem muszę wziąć kierownice w swoje łapki i pokierować tą znajomością. Może nawet się mi uda:)
Tagi:
M. Masakra.
Masakra.
W piątek kumpela zrobiła 18stkę.
Kameralnie, w domu, najbliższe grono znajomych , rodzeństwo. Ufff...sądziłam, że wypije parę drinków, pośmieje się i pójdę do domu. Ale się myliłam. Pierwszy raz tak się nawaliłam. I nigdy więcej! O 1 już byłam w domu. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że każdy tak wyglądał:P
o 8 wstałam, poszłam do tej kumpeli na kawę iii...się okazało, że imprezka wyszła 2 dniowa:P o 11 piliśmy szampana^^ Potem fyk fyk do domu i do pobliskiego klubu się pogibaliśmy na andrzejkowe balet:D To był weekend:)
Teraz sprawy ogólne czyli mój M:)
Się wczoraj pokłóciliśmy:/
Dziwne to bo nie jesteśmy razem a się kłócimy.
Klasycznie moja wina.
Zapytałam się go czy ta nasza przerwa to do czasu i o ile się zakocha. Odpowiedź mnie zrzuciła z krzesła.
Nie wiedziałam, że jedno głupie "Tak" może wywołać tyle emocji. Teraz już jest w miarę znów.
Cóż i tak na razie nie zbyt mam z kim kręcić, więc mogę póki co na niego czekać;]
W piątek kumpela zrobiła 18stkę.
Kameralnie, w domu, najbliższe grono znajomych , rodzeństwo. Ufff...sądziłam, że wypije parę drinków, pośmieje się i pójdę do domu. Ale się myliłam. Pierwszy raz tak się nawaliłam. I nigdy więcej! O 1 już byłam w domu. Jedyne co mnie pociesza to fakt, że każdy tak wyglądał:P
o 8 wstałam, poszłam do tej kumpeli na kawę iii...się okazało, że imprezka wyszła 2 dniowa:P o 11 piliśmy szampana^^ Potem fyk fyk do domu i do pobliskiego klubu się pogibaliśmy na andrzejkowe balet:D To był weekend:)
Teraz sprawy ogólne czyli mój M:)
Się wczoraj pokłóciliśmy:/
Dziwne to bo nie jesteśmy razem a się kłócimy.
Klasycznie moja wina.
Zapytałam się go czy ta nasza przerwa to do czasu i o ile się zakocha. Odpowiedź mnie zrzuciła z krzesła.
Nie wiedziałam, że jedno głupie "Tak" może wywołać tyle emocji. Teraz już jest w miarę znów.
Cóż i tak na razie nie zbyt mam z kim kręcić, więc mogę póki co na niego czekać;]
Tagi:
Andrzejki
M. Imprezowo
Dziś gdy Ciebie mi brak
I gdy stało się tak,
Że odeszłaś już
I nie wrócisz tu,
Muszę być sam.
Że nie wrócisz już wiem.
Czas upływa jak sen.
Zgubiłem twój ślad
I teraz w świat
Pójdę już sam.
Źle mi tak bez Ciebie być.
Szare są dni słońca w nich brak.
Gdzie jesteś, gdzie jesteś Ty.
Chciałbym Cię widzieć, widzieć tu,
Mój jedyny śnie
I przez życie tylko z Tobą,
Tylko z Tobą iść.
Chciałbym Cię widzieć, widzieć tu,
Mój jedyny śnie
I przez życie tylko z Tobą,
Tylko z Tobą iść.
Lecz nie wrócisz już wiem.
Czas upłynął jak sen.
Zgubiłem Twój ślad
I teraz w świat
Pójdę już sam.
Zgubiłem twój ślad
I teraz w świat
Pójdę już sam.
Mam mega kryzys...;(
Niby sie pogodziliśmy, a jest dziwnie...jakby nie miał ochoty ze mną rozmawiać. Już nie mówie, ż mamy do siebie dzwonić czy coś...ale chociaż na gg albo smsy.
Coraz bardziej to wszystko widzi się mi jako zwykłe zerwanie,,,tylko on jest cholernym tchórzem i nie umiał mi tego ot tak po prostu powiedzieć...
Wczoraj to kino to nie był dobry pomysł...skończyło się kłótnią na przystanku. Jest na mnie mega zły i nie przyjmuje argumentu, że dla mnie to nie jest łatwe tak nagle siedzieć z nim w knajpie jak z kumplem:/
17abe817e717399928d56ecc34460198
17abe817e717399928d56ecc34460198
Tagi:
M.
Ojć, ale mnie długo nie było. Jakoś czasu nie miałam:P
Wczoraj mój związek z M. został zredukowany do przyjaźni...super...miło było usłyszeć..."Przez ten tydzień kiedy się nie widzieliśmy dużo o nas myślałem...nie jestem pewien mojego uczucia do Ciebie, a bez miłości nie moge z Tobą być...zostańmy na razie przyjaciółmi i zobaczmy jak to się potoczy". Meeega...i se wybrał czas...akurat jak mam okres...najpierw kazałam mu sobie iść i się poryczałam...zadzwoniłam do przyjaciółki wygadałam się, kazałam mu wrócić...pogadałam z nim...poszliśmy do mnie. Poszedł o 22 i doszłam do wniosku, że to dobrze, że tak się stało. Jestem kobietą i sama siebie nie rozumiem ;DD
Powiedział, że to nie zerwanie...tylko właśnie redukcja chwilowa znajomości...pewnie za tydzień powie, że jednak chce ze mną być/jednak nic z tego nie będzie :P
Dziś idziemy do kina;) Prawie jak pierwsza randka...spróbuje go pocałować, ciekawe co zrobi:P
Wczoraj mój związek z M. został zredukowany do przyjaźni...super...miło było usłyszeć..."Przez ten tydzień kiedy się nie widzieliśmy dużo o nas myślałem...nie jestem pewien mojego uczucia do Ciebie, a bez miłości nie moge z Tobą być...zostańmy na razie przyjaciółmi i zobaczmy jak to się potoczy". Meeega...i se wybrał czas...akurat jak mam okres...najpierw kazałam mu sobie iść i się poryczałam...zadzwoniłam do przyjaciółki wygadałam się, kazałam mu wrócić...pogadałam z nim...poszliśmy do mnie. Poszedł o 22 i doszłam do wniosku, że to dobrze, że tak się stało. Jestem kobietą i sama siebie nie rozumiem ;DD
Powiedział, że to nie zerwanie...tylko właśnie redukcja chwilowa znajomości...pewnie za tydzień powie, że jednak chce ze mną być/jednak nic z tego nie będzie :P
Dziś idziemy do kina;) Prawie jak pierwsza randka...spróbuje go pocałować, ciekawe co zrobi:P
Aaaaa i sprawdzałam w końcu rozwiązania próbnej maturki z matmy...masakra. Jak na razie wyszło mi 36%...nie zadowala mnie to...w porywie może będę miała 40...tza tza tza...nie widzę tego maja, oj nie widzę.
Tagi:
matura
M. powiedział mi, że mnie kocha...dziwne.
Spotykamy się dopiero 4 tygodnie, a znamy się może z 6. I mówi, że jest pewien swoich słów.
On nie jest Ł. i nie mówi mi tego po pijaku, aby na następny dzień odwoływać, ale jednak to podejrzane.
Przynajmniej dla mnie. Nie spotkałam się jeszcze w moim krótkim żywocie z takim szybkim zakochaniem...Bo przyznajcie..na taką decyzje potrzeba jednak czasu. Tak przynajmniej jest moim zdaniem. Ja bym teraz nie umiała mu powiedzieć, że go kocham.
Lubie go to tak...jestem w początkowej fazie zauroczenia...tak, ale nie kocham go...może za miesiąc, może za dwa. ALE NIE TERAZ.
Sama nie wiem co robić.
Cieszę się, że ktoś czuje coś takiego. Ale nie jestem wcale taka pewna na 100% jego uczucia.
Szybko przyszło, więc szybko może przejść:(
Wiem, wiem...przeżywam.
On jednak jest jeszcze trochę niedojrzały.
Widać to na każdym kroku. Ja bym już chciała coś poważnego, czego mogę być pewna. A boję się, że on taki młody, to będzie jeszcze szukał przygód, doświadczeń.
Na temat uczuć i w ogóle, mówi bardzo...dojrzale.
Ale jednak ma dopiero 18 lat(Boziu, tyle co ja) i raczej mu nie prędko do "ustatkowania" się;)
Co o tym sądzicie?
Bo mam mega nieład w główce.
Spotykamy się dopiero 4 tygodnie, a znamy się może z 6. I mówi, że jest pewien swoich słów.
On nie jest Ł. i nie mówi mi tego po pijaku, aby na następny dzień odwoływać, ale jednak to podejrzane.
Przynajmniej dla mnie. Nie spotkałam się jeszcze w moim krótkim żywocie z takim szybkim zakochaniem...Bo przyznajcie..na taką decyzje potrzeba jednak czasu. Tak przynajmniej jest moim zdaniem. Ja bym teraz nie umiała mu powiedzieć, że go kocham.
Lubie go to tak...jestem w początkowej fazie zauroczenia...tak, ale nie kocham go...może za miesiąc, może za dwa. ALE NIE TERAZ.
Sama nie wiem co robić.
Cieszę się, że ktoś czuje coś takiego. Ale nie jestem wcale taka pewna na 100% jego uczucia.
Szybko przyszło, więc szybko może przejść:(
Wiem, wiem...przeżywam.
On jednak jest jeszcze trochę niedojrzały.
Widać to na każdym kroku. Ja bym już chciała coś poważnego, czego mogę być pewna. A boję się, że on taki młody, to będzie jeszcze szukał przygód, doświadczeń.
Na temat uczuć i w ogóle, mówi bardzo...dojrzale.
Ale jednak ma dopiero 18 lat(Boziu, tyle co ja) i raczej mu nie prędko do "ustatkowania" się;)
Co o tym sądzicie?
Bo mam mega nieład w główce.
Z M. coraz lepiej:))
Jest cudowny. Przy nim ciągle się uśmiecham...;)
Ehhh...mój brat prawdopodobnie będzie się rozwodził:/
Już tydzień u nas mieszka...znaczy ze mną i rodzicami. Słabo się chłopak trzyma, a ja zawsze uważałam ich za na prawdę udane małżeństwo, rodzinę.
2ójka dzieci,dobra praca,ładne mieszkanie, oni zawsze uśmiechnięci i idący razem za rękę.
I wierz tu w miłość, skoro coś takiego umie się rozpaść z dnia na dzień.
Po tylu latach.
Ja na razie żyję chwilą...tą z M:)
W piątek pierwszy raz nazwał mnie swoją dziewczyną...równy tydzień po tym jak zostawił mnie Ł. Ale w tym wypadku nie liczy się czas...tylko to co czuje, to, że pierwszy raz od dawna jestem tak po prostu szczęśliwa. Szczęśliwa, bez trosk, bez martwienia się co będzie jutro, a co za tydzień.
Kiedy znów ze mną zerwie, a kiedy okłamie, o co się jutro pokłócimy, i co powie na przeprosiny.
M. nie krzyczy, tylko mówi co się mu nie podoba.
M. nie przeprasza, tylko całuje i mówi, że jestem piękna.
M. się docina mi, że znów mam zły humor, tylko opowiada kawał.
M. zawsze pisze sms'a na dzień dobry i na dobranoc. A chwile później przeprasza jeśli mnie obudził:)
Nie tak jak Ł. który miał 5000 darmowych sms'ów, ale mu się nie chciało, bo nie lubi pisać ckliwych wiadomości, bo i po co...
Jutro próbna matura z matmy, a ja cały dzień zamiast brakiem wiedzy, przejmowałam się tym, że nie wiem co założyć na tyłek;PP
W tamtym roku "próbną maturę z matmy" zdałam(ma 37%), ale co będzie w tym...szkoda myśleć nawet o tym. Od razu słyszę moją matematyczkę po oddaniu wyników ;D
I te jej docinki, że nigdy matury nie zdamy, że co my w życiu z taką wiedzą robić będziemy, i rzucanie osłami, idiotami, półgłówkami:P
W ogóle mój pies jest na 3 dni w klinice ;D
Ma zabieg usunięcia guza z pleców.
znaczy takiego guzka.
Będę mu musiała robić jakieś zastrzyki potem.
masakra...ciekawe jak ona to przeżyje...pewnie biedna moja psineczka się boi.
A ja jeszcze bardziej, te zastrzyki to będzie straszne. Moje dłonie i ręce będą całe pogryzione. A Mała mnie znienawidzi za to że ją po tyłku kłuję xD
Jest cudowny. Przy nim ciągle się uśmiecham...;)
Ehhh...mój brat prawdopodobnie będzie się rozwodził:/
Już tydzień u nas mieszka...znaczy ze mną i rodzicami. Słabo się chłopak trzyma, a ja zawsze uważałam ich za na prawdę udane małżeństwo, rodzinę.
2ójka dzieci,dobra praca,ładne mieszkanie, oni zawsze uśmiechnięci i idący razem za rękę.
I wierz tu w miłość, skoro coś takiego umie się rozpaść z dnia na dzień.
Po tylu latach.
Ja na razie żyję chwilą...tą z M:)
W piątek pierwszy raz nazwał mnie swoją dziewczyną...równy tydzień po tym jak zostawił mnie Ł. Ale w tym wypadku nie liczy się czas...tylko to co czuje, to, że pierwszy raz od dawna jestem tak po prostu szczęśliwa. Szczęśliwa, bez trosk, bez martwienia się co będzie jutro, a co za tydzień.
Kiedy znów ze mną zerwie, a kiedy okłamie, o co się jutro pokłócimy, i co powie na przeprosiny.
M. nie krzyczy, tylko mówi co się mu nie podoba.
M. nie przeprasza, tylko całuje i mówi, że jestem piękna.
M. się docina mi, że znów mam zły humor, tylko opowiada kawał.
M. zawsze pisze sms'a na dzień dobry i na dobranoc. A chwile później przeprasza jeśli mnie obudził:)
Nie tak jak Ł. który miał 5000 darmowych sms'ów, ale mu się nie chciało, bo nie lubi pisać ckliwych wiadomości, bo i po co...
Jutro próbna matura z matmy, a ja cały dzień zamiast brakiem wiedzy, przejmowałam się tym, że nie wiem co założyć na tyłek;PP
W tamtym roku "próbną maturę z matmy" zdałam(ma 37%), ale co będzie w tym...szkoda myśleć nawet o tym. Od razu słyszę moją matematyczkę po oddaniu wyników ;D
I te jej docinki, że nigdy matury nie zdamy, że co my w życiu z taką wiedzą robić będziemy, i rzucanie osłami, idiotami, półgłówkami:P
W ogóle mój pies jest na 3 dni w klinice ;D
Ma zabieg usunięcia guza z pleców.
znaczy takiego guzka.
Będę mu musiała robić jakieś zastrzyki potem.
masakra...ciekawe jak ona to przeżyje...pewnie biedna moja psineczka się boi.
A ja jeszcze bardziej, te zastrzyki to będzie straszne. Moje dłonie i ręce będą całe pogryzione. A Mała mnie znienawidzi za to że ją po tyłku kłuję xD
M. jest kochany:)
Cały dzień, wiedząc,że już nie mam chłopaka...trzymał mnie tylko za rękę...i powiedział, że tyle mu do szczęścia wystarczy;)
Dopiero jak się żegnaliśmy dał mi buziaka...takie zwykłe małe cmok, a dało mi tyle światła.
Mój pokój jest przepełniony szczęściem, w najczystszej postaci;) Ma taka konsystencję, że aż mi Ciepło:)
Cudowny dzień.
Dobranoc:)
Cały dzień, wiedząc,że już nie mam chłopaka...trzymał mnie tylko za rękę...i powiedział, że tyle mu do szczęścia wystarczy;)
Dopiero jak się żegnaliśmy dał mi buziaka...takie zwykłe małe cmok, a dało mi tyle światła.
Mój pokój jest przepełniony szczęściem, w najczystszej postaci;) Ma taka konsystencję, że aż mi Ciepło:)
Cudowny dzień.
Dobranoc:)
Ł. zerwał znów ze mną...nawet się nie przejęłam zbytnio;) Na pewno przyjdzie za jakieś dwa tygodnie, że on nie umie beze mnie i takie tam...ale sorry, kolejny raz nie chce tego przeżywać:/
Za to Mać stanął na wysokości zadania jak do niego napisałam. Jednak to z niego jest dobry chłopak:)
Lece na korki:)
PA.
Za to Mać stanął na wysokości zadania jak do niego napisałam. Jednak to z niego jest dobry chłopak:)
Lece na korki:)
PA.
I znów się pokłóciłam z Miśkiem...:/
Po prostu masakra...W niedziele odkrył, że jest chory...oczywiście obwieścił mi to o 17.30 czyli pół godziny przed naszym umówionym spotkaniem...;|
Wkurzyłam się i coś tam mu nagadałam w sms'ie...a on zadzwonił i zrobił z siebie ofiarę, mówiąc, że był na pogotowiu, że dostał antybiotyki itp. Więc mi przeszło...teraz się dowiaduje, że żadnych antybiotyków nie bierze, i co się umawiamy to odwołuje, bo się źle czuje:|
Ściema, ściema, ściema.
I wczoraj jak mu znów pojechałam, to zawiesił wielkiego focha...i dziś musimy "poważnie porozmawiać";/ Pewnie będzie 4:1(zrywanie, on ma 4, a ja 1) ;/
Dobra miłego Wam wieczorka życzę;)
Może coś napisze jeszcze wieczorem późnym...
Po prostu masakra...W niedziele odkrył, że jest chory...oczywiście obwieścił mi to o 17.30 czyli pół godziny przed naszym umówionym spotkaniem...;|
Wkurzyłam się i coś tam mu nagadałam w sms'ie...a on zadzwonił i zrobił z siebie ofiarę, mówiąc, że był na pogotowiu, że dostał antybiotyki itp. Więc mi przeszło...teraz się dowiaduje, że żadnych antybiotyków nie bierze, i co się umawiamy to odwołuje, bo się źle czuje:|
Ściema, ściema, ściema.
I wczoraj jak mu znów pojechałam, to zawiesił wielkiego focha...i dziś musimy "poważnie porozmawiać";/ Pewnie będzie 4:1(zrywanie, on ma 4, a ja 1) ;/
Dobra miłego Wam wieczorka życzę;)
Może coś napisze jeszcze wieczorem późnym...
Tagi:
foch
Miał dziś Mać przyjść, ale lipa...coś tam pks'y mu problemy robiły:( W sumie, może lepiej, nie wiadomo do czego by doszło po naszej wczorajszej...pikantnej rozmowie na gg:))
Mniejsza o Macia...z nim nie ma problemów, w przeciwności do Misiaka.
Zaś to samo...mówił wczoraj, że przyjdzie kupi winko, wyprawimy tatę z domu, zapalimy świece...i że spędzimy razem miły wieczór...mhm...norma...oglądaliśmy Californication...no mega romantyczny wieczór...:/
I...mnie to dobija...z tego co mówił nigdy nie był taką cnotką...i co? Nagle przy mnie się zmienił i nie chce ucieleśniać naszego uczucia?
Coś jest nie tak...i jeszcze to, że on odpala silnik...po prostu doprowadza mnie prawie do nieba...i przestaje...:( to jest akurat denerwująca okropnie...co tu robić??:(
DO przeczytania jutro;)
PA.
Mniejsza o Macia...z nim nie ma problemów, w przeciwności do Misiaka.
Zaś to samo...mówił wczoraj, że przyjdzie kupi winko, wyprawimy tatę z domu, zapalimy świece...i że spędzimy razem miły wieczór...mhm...norma...oglądaliśmy Californication...no mega romantyczny wieczór...:/
I...mnie to dobija...z tego co mówił nigdy nie był taką cnotką...i co? Nagle przy mnie się zmienił i nie chce ucieleśniać naszego uczucia?
Coś jest nie tak...i jeszcze to, że on odpala silnik...po prostu doprowadza mnie prawie do nieba...i przestaje...:( to jest akurat denerwująca okropnie...co tu robić??:(
DO przeczytania jutro;)
PA.
Reaktywacja, tyle, że wszystko od nowa:)
Postarzałam się o parę miesięcy i zmądrzałam...chyba;))
Ostatni raz byłam tu...ojej...chyba w marcu.
Sporo się zmieniło, głównie moje problemy...
Teraz już z chłopakiem...z moim Niedźwiedziem.
ZA 7 miesięcy matura, stres, nauka.
Burza w moim życiu jak nigdy.
Od początku.
Misia poznałam przez wakacje, w pracy:)
Zaczęło się jak bajka...a kończyło się już 4 razy:/
Dużo problemów, ale panujemy na naszym statkiem:)
Na boku mam Macia...znaczy na boku...spotykamy się, on wie o tym, że mam chłopaka...rozumie i się angażuje.
Do tego mój jurny byczek raz za czas...który zaspakaja inne potrzeby...ponieważ ani z Maciem, ani z Misiem nie mam ŻADNEGO życia erotycznego.
Obaj kryją się za "po prostu Cię szanuje!". Jeden 18 lat, drugi 23 i obaj taki sam tekst:P
Znaczy... byczek to...długa historia...częściej się spotykamy pogadać i pożalić, niż zabawić.
Ogólnie skomplikowało się mi życie:)
Mam przyjemność życzyć Wam ponownie miłej lektury, pełnej miłości,nienawiści, zdrady, rozstań i powrotów oraz ciągłych zwrotów akcji;D
Może kiedyś napisze nawet swoją biografie na podstawie moich blogów ;)
Postarzałam się o parę miesięcy i zmądrzałam...chyba;))
Ostatni raz byłam tu...ojej...chyba w marcu.
Sporo się zmieniło, głównie moje problemy...
Teraz już z chłopakiem...z moim Niedźwiedziem.
ZA 7 miesięcy matura, stres, nauka.
Burza w moim życiu jak nigdy.
Od początku.
Misia poznałam przez wakacje, w pracy:)
Zaczęło się jak bajka...a kończyło się już 4 razy:/
Dużo problemów, ale panujemy na naszym statkiem:)
Na boku mam Macia...znaczy na boku...spotykamy się, on wie o tym, że mam chłopaka...rozumie i się angażuje.
Do tego mój jurny byczek raz za czas...który zaspakaja inne potrzeby...ponieważ ani z Maciem, ani z Misiem nie mam ŻADNEGO życia erotycznego.
Obaj kryją się za "po prostu Cię szanuje!". Jeden 18 lat, drugi 23 i obaj taki sam tekst:P
Znaczy... byczek to...długa historia...częściej się spotykamy pogadać i pożalić, niż zabawić.
Ogólnie skomplikowało się mi życie:)
Mam przyjemność życzyć Wam ponownie miłej lektury, pełnej miłości,nienawiści, zdrady, rozstań i powrotów oraz ciągłych zwrotów akcji;D
Może kiedyś napisze nawet swoją biografie na podstawie moich blogów ;)


